Potrafisz błogosławić?

Potrafisz błogosławić?

WNIEBOWSTĄPIENIE
2 czerwca 2019
Czytania: Dz 2,1–11 / Rz 8,8–17 /
/ J 14,15–16.23b-26

A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi
i został uniesiony do nieba (Łk 24,51)

Gdzie jest Jezus?

Wniebowstąpienie Jezusa do nieba (pierwsze czytanie i ewangelia) nie oznacza wyjścia poza życie ludzkie, ale pozwala nam zrozumieć fakt, że Jezus stał się Panem wszechświata (drugie czytanie) poprzez nowy rodzaj obecności: ten, który objawia się w Kościele ożywionym przez Ducha Świętego
(pierwsze czytanie i ewangelia). Pozostawia nam to potężny znak mówiący, że dostęp do Boga jest otwarty i możliwy dla wszystkich tych, którzy wierzą w Chrystusa i idą za jego przykładem. Chrystus jest żywy, ale nie przebywa już fizycznie z ludźmi, gdyż jego obecnym domem jest Bóg. Powrócił do Ojca. Nam nie pozostaje nic innego, jak tylko Go adorować, wychwalać Boga i stosować się do Jego nauk z radością w naszych codziennych obowiązkach; żyć w radości i w uwielbieniu, ponieważ Bóg, po powstaniu z martwych, umiejscowił go po Swojej prawicy w niebiosach.

Czy jesteśmy powołani do niesienia dobra zawsze i wszędzie?

Podczas rozstania ze swymi uczniami Jezus im błogosławi. Ewangelista Łukasz przekazuje swoim czytelnikom dobro, które tkwi w całej opowiedzianej historii i konieczność traktowania każdego wydarzenia jako znaku błogosławieństwa, nawet wtedy, kiedy w momentach wyniszczania lub katastrof pojawia się silna pokusa zemsty lub obwiniania. Jesteśmy pobłogosławionymi, którzy uczą się, jak błogosławić, jak mówić dobrze o Panu i o każdej osobie, jaką napotkamy na swojej drodze. Jezus zostawił błogosławieństwo, nie potępienie, nie lament, ani nie nakaz, ale piękne słowo – słowo pełne szacunku, słowo pełne wdzięczności. To pocieszające myśleć, że ostatnia wiadomość dla każdego z uczniów brzmi: ty jesteś błogosławiony, jest w tobie dobro, wiele dobra jest w każdym człowieku.

Czy łatwo jest zaufać?

Chcieliśmy założyć gospodarstwo, by sprostać problemom najbardziej potrzebujących. Po zebraniu środków zaczęliśmy hodowlę kur niosek. Pierwszy robotnik, jakiego zatrudniliśmy, był młodym, dwudziestoletnim człowiekiem, który – jak potem odkryłem – pracował w sposób nieuczciwy. Rzeczywiście któregoś dnia zniknęła duża liczba jajek, a to on był jedynym, który nie był obecny w gospodarstwie w godzinach pracy. Za każdym razem, gdy decydowałem się go zwolnić, nachodziła mnie myśl: „Łatwo jest kogoś zwolnić – mówiłem sam do siebie; nie byłoby lepiej mu pomóc?”. Poprosiłem o pomoc Boga i postanowiłem obdarzyć młodzieńca zaufaniem. Kilka miesięcy temu zdychało wiele kur i weterynarz nie potrafił nam pomóc odnaleźć przyczyny. Wspomniany młodzieniec po dłuższej obserwacji odkrył, że był to wynik złego ustawienia gniazd: kury, które znosiły jaja, nie były chronione przed atakami innych. Zmieniliśmy ustawienie gniazd i od tego czasu nie mamy już problemów.
P.L. – Kamerun

2019-05-31T15:26:14+02:002 czerwca 2019|