Podróż w głąb siebie – co tam znajdę?

////Podróż w głąb siebie – co tam znajdę?

Podróż w głąb siebie – co tam znajdę?

Kto dziś jest gotowy na jeszcze większą dawkę emocji? Kto wsiada do mojego statku i płynie głębiej, dalej, poza horyzont? Statek Wiktoria wyrusza w kolejny trudny rejs. Tym razem, w głąb samej siebie. Jak to mówią – drzazgę w oku drugiego widzisz, a belki w swoim nie. Jakoś tak to było….

Jaka jestem?

Dla tych, którzy mnie znają lub dopiero poznają, to pytanie może to nie będzie zaskakującym wyzwaniem. Jestem energiczna. Mam 100 pomysłów na minutę. Muszę przyznać, że lubię swój chaos. Oczywiście, w granicach rozsądku. Stopniowo uczę się organizacji. Zawsze staram się osiągnąć wyznaczony cel, walczę do samego końca, wykorzystując wszelkie możliwości. Lubię się rozwijać i działać dla innych. Gdy idę, potrafię przewrócić się na prostej drodze, a zanim wezmę gorący napój do ręki muszę zrobić plan w głowie, w jaki sposób to zrobić, by się nie wywrócić i nie poparzyć – taka tam codzienność. Bardzo często wszystko spada mi z rąk, ale już potrafię się z tego śmiać. Dużo czasu zajęło mi  przyzwyczajenie się do tego. Wcześniej, bardzo mnie to denerwowało. 

Czasami działam zanim pomyślę, często bez planu i głębszej analizy plusów i minusów. Gadam jak “katarynka”, tak że nikt i nic nie jest w stanie mnie zatrzymać. Czasem nie potrafię słuchać. Muszę przyznać, że tylko wytrwali są w stanie ze mną wytrzymać. Sama się czasami dziwię, że aż tyle osób daje radę.

Czy walka wpływa na trudny charakter?

Ostatnio doszłam do wniosku, że mam trudny charakter. Może dlatego, że od samego początku musiałam walczyć…. Nie zrozum mnie źle – nie szukam usprawiedliwienia. Stwierdzam fakt. Moje czwarte  imię to Walka… O wszystko, co do tej pory osiągnęłam, najpierw musiałam stoczyć bitwę. Ubrać rękawice bokserskie, wyjść na ring i walczyć. 

Na start – pierwsza, najważniejsza walka o sprawność i samodzielność. Wynik – wygrana. Druga – z burzą emocji podczas leczenia. Było ogromnie trudno dla wszystkich. Wynik – zwycięstwo. Trzecia bitwa – szukanie motywacji w leczeniu – sukces. Czwarta – próba pokonania niepełnosprawności. Wynik – wygrana. Piąta walka – aktywne życie społeczne – kolejny sukces. Szósta – walka o relacje w szkole. Tutaj zostałam pokonana. Siódma – o przyszłość, rozwój, niezależność. Tu też przegrałam. Wprawdzie jednym punktem, ale przeciwnik był silniejszy. Matematyka. Ósma bitwa – o powrót do równowagi i dalszej walki o lepszą przyszłość. Toczę ją do dziś, ale wiem, że zakończy się kolejnym sukcesem. Mam taką nadzieję.

Bilans pokazuje, że większość walk wygrałam… Mimo tego, one wszystkie mocno ukształtowały mój trudny charakter. Wpłynęły dosyć mocno  na to, jaka jestem teraz.

Dzielić się, czy zostawić dla siebie?

Zapytasz – w jakim celu ona to pisze? Odpowiem Ci – przez problem. 

On jest tylko mój. To moje “sacrum”. Nikogo tam nie wpuszczę. Sama poszukam rozwiązania. Też tak masz? 

Nagle zauważasz, że ten problem zaczyna Cię gnębić i zabiera to, co najcenniejsze czyli szczęście. Nie pozwala rozwinąć skrzydeł i polecieć, “rozwala system”. Czujesz, że żaden element układanki nie pasuje. Co włożysz, to wypada.  Powoduje, że nie możesz iść dalej z bagażem, który Cię przytłacza, bo jest tak ciężki. 

Aż przychodzi dzień, w którym pojawia się myśl – może jak podzielę się tym z innymi, to będzie łatwiej? Każdy, kto to przeczyta, wyciągnie inną lekcję dla siebie. To w tym wszystkim jest piękne! Może się wzbogaci, popatrzy na swoje życie z innej perspektywy. Bardziej doceni wartość zdrowia (w każdej chwili możesz tę wartość stracić. Wystarczy ułamek sekundy i całe życie zmieni się o 180 stopni). Może ktoś spojrzy choć na chwilkę na życie innymi oczami. Pozwoli poznać inną codzienność, przekaże doświadczenie. pozwoli zrozumieć więcej. Tak właśnie pomyślałam.

Kiedy żart stał się rzeczywistością?

Gdyby ktoś, kilka lat wcześniej  powiedział mi – Będziesz pisać o swoim życiu dla innych – zaśmiałbym mu się prosto w twarz i opowiedziała – Ja, jasne jasne, niezły żart. Masz poczucie humoru. To moje życie, moje problemy. Ja będę się nimi dzielić? Niemożliwe! 

A jednak … To właśnie się dzieje…

Jeśli to czytasz, jesteś bardzo odważny i wytrwały. Mam nadzieję, że ta historia choć trochę pozwoliła Ci coś zrozumieć i wpłynęła pozytywnie na Twoje życie.

Jeszcze jedna bardzo ważna rzecz – cieszę się, że walizki ogromnego bagażu zostały rozdane. Wiesz, jakie to cudowne uczucie? 

Przeszłości mówię – pa pa…

 

Kiedy problem przestaje niszczyć Twoje życie, pozwala to rozliczyć się z trudną przeszłością, zamknąć po kolei wszystkie bolesne rozdziały. Nie było łatwo, ale ogromnie cieszę się z tego, że mam na tyle odwagi, by się z Tobą tym dzielić.

Teraz nadszedł czas by rozwinąć skrzydła, móc już rozwijać się, spełniać marzenia, cieszyć się życiem, na nowo czerpać z niego jak najwięcej, wycisnąć jak cytrynkę.

Jeszcze parę kart zostało do odkrycia. Zawieszona między dwoma światami. Kto idzie ze mną dalej? 

 

Tekst: Wiktoria Rusin
Korekta: Roksana Adamek
2020-01-29T13:52:33+01:0029 stycznia 2020|